Płazy wiecznie młode

Niektóre plazy w ogóle nie rosną - pozostają przez całe życie w formie kijanki - aksolotla, osiągając jednak zdolność rozmnażania. Najbardziej znanym przykładem takiego plaża jest aksoioti, zamieszkujący w jeziorach wokół miasta Meksyk. W wodach tych brakuje dostatecznej ilości jodu, bez którego nie może dojść do metamorfozy kijanki, rosną więc one po prostu większe.

W eksperymencie polegającym na wstrzyknięciu takim kijankom potrzebnej dawki jodu okazało się, że rozwinęły się one w dorosłe osobniki salamandry tygrysiej.

Odmieniec jaskiniowy to inny plaz pozostający kijanką przez całe życie. Zamieszkuje ciemne jaskinie Słowenii i nie jest w stanie przeistoczyć się w osobnika dorosłego - uważa się go za relikt przeszłości, pamiątkę z czasów kiedy płazy dopiero zaczynały wychodzić na ląd.

Tigerlily

Trio Tigerlily tworzą: Elisabeth Vatn - dudy, fisharmonia, klarnet, śpiew, Harald Skullerud -perkusja, śpiew oraz Olav Torget - gitara, bas, bandżo, śpiew. Pomaga im w nagraniach Karę C. Vestrheim - piano elektryczne, mellotron, bas. Jak można się zorientować z instrumentarium jest to grupa nastawiona na uprawianie różnobarwnej mu­zyki, a nie na "polerowanie" jednego pomysłu. No­woczesne brzmienia zdominowane przez dudy po­służyły do prezentacji różnych wątków etnicznych (Bliski Wschód, blues, Chiny, Szwecja) zręcznie przyprawionych rockowym pieprzykiem.

Jeden z najwybitniejszych perkusistów w histo­rii jazzu, grał z całą plejadą gigantów jazzu. Dejohnette potrafi zaskoczyć oryginalną kompozycją i aranżacją, co może mieć swe źródło w wysokich umiejętności pianistycznych. Autor przypomniał fragment zapomnianej płyty "Ruta and Daitya" (z Keithem Jarrettem), jazz-rockowy "Now’s never" (z gru­pą Gateway) i mało wyrazisty "Feeb/es, Fab/es and Ferns" (z kwartetem Micka Goodricka. W reszcie materiałów przedstawił się bardziej jako twórca owiany duchem melancholii, niż perkusistą z krwi i kości, jakim na co dzień jest.

 

Węgierski gitarzysta (rezydujący we Francji) zaproponował ze swym kwartetem jakby kontynu-icję kierunku jakim był pochłonięty Bill Frisell dekadę temu. Dotyczy to zarówno eterycznego brzmienia gitary, specyfiki kompozycji i sposobu aranżacji poszczególnych utworów. Matthieu Dau-arier na saksofonie tenorowym prowadzi świetnie wyważone i inteligentne dialogi z gitarą. Praca basu i perkusji oszczędna, lecz akuratna. Atmosfera pły­ty wpisuje się jednoznacznie w stylistykę firmy ECM, co stanowi najlepszą rekomendację.